Powiem Ci,kim nie jestem.

 

Nie jestem pewna siebie.Nie jestem pragmatyczna.Nie jestem logiczna.Nie jestem oderwana od rzeczywistości.Nie jestem nieambitna.Nie jestem kochliwa,nie jestem feministką.Nie jestem zaprzeczeniem tego czym nie jestem.Odkrycie własnej tożsamośći i pogodzenie się z nią jest największym z wyzwań jakie podjęłam.Niewielkie impulsy potrafią dokonać we mnie emocjonalnej demolki, splunąć na wnioski do których doszłam i oblepić je setnie przeżutą gumą.Kiedy jestem wewnętrznie rozbita, siedzę długo pod prysznicem,zapominam o niedoborach wody w Afryce i własnych zapędach proekologicznych,wylewam na siebie dziesiątki litrów wody,w nadziei ,że woda spływająca po  mojej skroni i plecach przyniesie mi coś więcej od chwilowego ukojenia.Oglądam telewizję…na największe rozbicia kładę okład z filmów i seriali, których wartość merytoryczna nie wypełniłaby łyżeczki do herbaty.Siedzę,patrzę bezmyślnie, a w myślach powtarzam sobie:”To nie istotne”,”Już o tym zapomniałam”,”To mnie nie boli”,albo “To nieprawda”.Dzisiaj obejrzałam filmy o większej wartości,tzw.film popularno-naukowy o wybuchu wulkanu na Tromboli w 1815 roku  oraz dokument o powstaniu w gettcie warszawskim.Pierwszy był żródłem setek informacji, z których do przyszłego tygodnia zapiętam co najwyżej trzy,chociaż był wyjątkowo interesujący.Drugi-od pewnego czasu nie oglądam filmów i nie czytam książek o holocauście, ponieważ nie potrafię uciec od pytania jaki sens ma cywylizacja,skoro człowiek zgotował taki los innym ludziom..w czasach, gdy znieczulica moralna się pogłębia pytanie to ledwie tli się na peryferiach naszego umysłu zagłuszone przez głośną i kolorową(ach,jaką ładną..)zasłonę dymną.Tybetańczycy protestujący przeciwko rzezi rodaków są aresztowani w krajach, które uważają się za głosicieli praw człowieka, obrońców ludzkiej godności.W czasach w których dekolt pani kanclerz Niemiec wypycha z czołówki wiadomości relacje polsko-żydowskie.Skoro po cichu wymordowano Czeczenię, przeszmuglowano kilka bomb atomowych,wycięto znaczną częśc lasów amazońskich to nasza obojętność jest bezkresna.Skoro nie można sytuacji zmienić od razu i definitywnie, to po co robić cokolwiek.Ach, jak ja to rozumiem…Jeden z bohaterów dokumentu o gettcie, żyd,który przeżył holocaust,opowiedział wiele historii,ale jedną z nich zapiszę tutaj,aby zapamiętać.Mężczyzna ten zajmował się szmuglowaniem żywności i innych towarów pomiędzy gettem, a resztą Warszawy.Na ulicach tłoczył się tłum wygłodniałych ludzi, wyglądających jakby Auschvitz mieli już za sobą.Napadali oni na przechodniów, którzy mogli posiadać coś do jedzenia.Tego dnia ów żyd szmuglował gwoździe w pudełkach po zapałkach.Napadła go grupka szkieletopodobnych dzieci,które wyrwały spod marynarki pudełka i natychmiast wepchnęły je sobie do ust.Udławiły się gwoździami, mimo krzyków żyda,uprzedzającego ich co jest w pudełkach.Chmm..zapewne Rojek ma rację i ,,zrzucę winę na innych ,a potem zasnę spokojnie”.Słodkich snów.

Pojawia się pytanie co ta dygresja poglądowa wprowadza do rozważań nad moją tożsamością…czy te opinie cokolwiek o mnie mówią..? Przecież tak wiele osób mogłoby napisać to samo,możliwe nawet że tysiące osób napisało w dniu dzisiejszym coś niemal identycznego.Strach przed pospolitością zawsze mi towarzyszył.To kilka zdań zatem bardzo niewiele o mnie mówi..nie wiem kim jestem..czy też raczej czuję to ,ale nie potrafię tego zdefiniować i napewno czarnobiała kolorystyka tu nie wystarczy.

P.S.Chciałam usunąć tego bloga.NIe dlatego,że funkcjonuje on w niebycie czytelniczym mimo szumnego tytułu ,,Przeciw Nicości”.Ten stan rzeczy dla mnie wygodny, nie uwierają mnie cudze prześmiewcze komentarze, nie psuje mnie lukier zachwytów po znajomości,który mógłby mnie fałszywie dowartosciować.Chęć ukrócenia egzystencji tej przestrzeni była spowodowana niechlubną motywacją jej powstania.Stworzyłam bloga, przepisując swoje myśli z porozrzucanych kartek, papierowych serwetek,etc. ponieważ kusiła mnie prespektywa,aby pewien Ktoś(konkretny Ktoś, a ktoś z tłumu ktosiów)

przeczytał to.Nie wiem na co liczyłam,co miało by to zmienić, kierowałam się impulsem.Póżniej odkryłam przed samą sobą prawdziwą tożsamość tego działania i mały potencjał moich słów do przeobrażania rzeczywistości.,,Ktoś” nigdy tego nie przeczytał,bo tak świadomie postanowiłam.Blog pozostał spełniając to samą rolę co serwetki-jest własny,poddany tylko autorefleksji,a nie cudzej krytyce,pozwala mi nazwać moje tłumione pragnienia.

Liczba komentarzy: 2

  1. Komentarz autor Alkohol on kwiecień 20, 2008 2:43 pm

    Z tej serwetki wieje straszliwy nihilizm. Nie chciałbym znaleść się w takim stanie, tobie też życzę pocieszenia. Pozatym ciekawy blog, nie przesycony marnej jakości poezją, którą pownienem rozumieć, a sensu w niej nie widzę.

    Jeśli pozwolisz, to czasami spojrzę w twoje serwetki, dobrze ?

  2. Komentarz autor paintbox2 on kwiecień 20, 2008 3:36 pm

    Chyba teraz powinien ukazać się komunikat:GRATULACJE!Jesteś pierwszą osobą, która skomentowała tego bloga!
    Powiem tylko, że równie mocno przeżywam troski, jak radości,a te drugie też mnie czasami spotykają.Czy nie sądzisz,że w ten sposób coś zyskuję?
    Balansuję pomiędzy nihilizmem, a entuzjazmem i optymizmem.
    Marnej jakości poezji nie bedę bronić, ale jej nie usunę.
    Pozwalam. ;)

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz