Uwaga,jedzie tramwaj!

luty 25, 2008

magiczny dzień

24-godzinny zmierzch

pora kurzej ślepoty i chybionych pocałunków

nurzania się we wietrze

blask latarni przenika przez wilgotną otulinę

papierowy kubek zniewala mnie swym smakiem

w takim dniu czubki butów stają się nad wyraz interesujące

ziemia się trzęsie

podryguję głową w takt trzaskozgrzytów tramwaju

moje zęby klekoczą niczym bociani dziób

widzę cię

siadasz obok mnie mimo wielu wielosiedzeniowych luk

zboczeniec

wgniotłam niby przypadkiem obcas w twój but

licząc że sobie pójdziesz

zająłeś się obserwacją obuwia

a mnie podziwianie zaparowanej szyby pochłonęło bez reszty

przez przypadek odwróciłam wzrok i napotkałam twoje spojrzenie

zdające się pytać

dlaczego

uciekamy swymi myślami i naskórkami od siebie

http://pl.youtube.com/watch?v=CVnZV9cktVQ

 

PRZECIW NICOŚCI

luty 23, 2008

Niezdrowa satysfakcja płynie z biernego przyglądania się procesowi tworzenia się zapadliny we własnym życiu.Obserwuję to w ciszy, w śmiechu,w płaczu, z pogardą.Najczęściej  jednak udaję,że nie widzę.Udawanie jest takie wygodne.Najzabawniejsze są momenty, gdy wraz ze swoją bezczynnością prześlizguję się przez czynność.Nasze problemy i wady są jak szafa w której jest burdel.Kiedy w końcu zajrzymy do środka z impetem przywala nas jej zawartość.Moja osobista zapadlina,stworzona z poczucia bezradnośći ,zasysa moją energię i optymizm.To nienażarta zapadlina.Jeśli nie przestanie pochłaniać moich radości,cośrobieniochciejstwa oraz uśmiechów to zapanuje Nicość.A kiedy tak się stanie będzie można w końcu dać upust parapetowo-mostowym fantazjom.VII krąg piekła czeka.Nie mogę jednak na to sobie pozwolić,ponieważ to byłoby zbyt banalne.Zawsze wybierałam najtrudniejsze zadania,z nieznanych samej sobie przyczyn.Pozostaje mi jedno rozwiązanie- skierować przeciw Nicości każdy mój ruch i myśl..

http://matmar1.wrzuta.pl/audio/khR2YII4wQ/

Tadeusz Nalepa Mój dom umiera